Gdy wracamy do domu, nawet po najwspanialszych wakacjach i przyłożymy twarz do dobrze nam znanej poduszki, dochodzimy do wniosku, że w domu nam jednak najlepiej. Łóżko wygniecione idealnie na tej stronie, na której śpimy, w szufladzie taki bałagan, że wszystko można znaleźć, a czajnik przypalony, bo czasem się przypali i przynajmniej martwić się nie trzeba, bo swoje przypaliłeś człowieku, a nie cudze. I tak się właśnie czuję po powrocie do pracy w WOBEC po tej krótkiej przerwie. Jakbym wróciła do domu. Oczywiście żadnych czajników przypalać nie zamierzam, ale popracować – popracuję, bo lubię.

   Najbardziej zaś tęskno mi było do kolejnych świetnych teksów naszych autorów. To jest dopiero zabawa – wymyślać temat, a potem czytać kolejne interpretacje tych samych słów. Każda głowa myśli inaczej, a my jesteśmy tego doskonałym przykładem. Dlatego właśnie, gdy napłynęły do mnie kolejne opowiadania, stwierdziłam, że nie będę musiała pisać w słowie wstępu wiele o temacie przewodnim do tego numeru. Teksty mówią same za siebie.

„Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego.”

   Oto jedno zdanie, które idealnie opisuje 90% naszego społeczeństwa. I nie ukrywam, ja też się na to łapię. Pogoń za pieniądzem, tak zwany wyścig szczurów, stres, pot i wrzody żołądkowe. Tylko gdzie my tak pędzimy? I czy w chwili, gdy to dogonimy, nie będzie odrobinę za późno?

   Pani Zosia scharakteryzowała nam współczesnego człowieka w taki sposób, że po lekturze jej opowiadania ciężko jest wrócić do normalnych zajęć, nie porównując się do niego w międzyczasie. Pani Patrycja Kuliś opowiedziała o tym, że równowaga we wszechświecie zawsze zostaje zachowana, a gdy tracimy, musimy też coś zyskać. Jednakże to tylko od nas zależy czy to zauważymy. Pani Kasia Rapacz zaserwowała nam tym razem dwa opowiadania, przedstawiające dwóch kompletnie innych bohaterów i ich podejście do dóbr materialnych. Pozwala nam się zastanowić czy na tym świecie można kupić wszystko – łącznie z człowiekiem oraz czy warto ruszać w pogoń za pieniądzem, jeżeli droga ta ma odbywać się w pojedynkę. Na koniec i ja dodałam coś od siebie. Tekst o tym, o czym zazwyczaj zdarza nam się zapominać. A o czym ludzie zapominają najczęściej?

   O docenianiu tego, co mają.

Życzę przemiłej lektury, a wiem, że będzie miła, bo znam tych cudownych autorów.

Justyna Luszyńska

Zastępca Redaktora Naczelnego Miesięcznika WOBEC


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *