Od Redakcji

Drodzy Czytelnicy,

Tym razem postanowiłem napisać do Państwa nieco bardziej osobiście. Z dwóch powodów; po pierwsze jestem winien kilka słów wyjaśnienia młodym pisarzom, którzy czekają na ukazanie się drukiem ich Antologii; po drugie, dlatego że właśnie ukończyłem jedną z ważniejszych prac w moim życiu – stanowiące I tom moich Dziejów Świata, „Narodziny cywilizacji”.

Proszę o wybaczenie, że zacznę od drugiej kwestii. Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w ostatnich numerach WOBEC ukazywało się znacznie mniej moich tekstów. Pismo rozwija się dziś w znacznej mierze dzięki stałej współpracy Zespołu Redakcyjnego i kilku moich przyjaciół. Ja przez ostatnie miesiące pracowałem bardzo intensywnie nad ukończeniem rozpoczętej jakieś sześć lat temu wspomnianej książki. Była to bardzo trudna praca. Nie chodzi nawet o jej objętość (około 680 stron), z trudem musiałem przedzierać się przez gąszcz informacji naszych dziejów od czasu powstania naszego gatunku aż do około 1000 roku p.n.e. Uporządkowanie ich, znalezienie pewnych trendów, zrozumienie kierunków przemian i znalezienie ich przyczyn – proszę mi wierzyć – to trudne zadanie. Z czasem jednak, wraz ze zbliżaniem się do końca tego dzieła obraz przemian rozjaśniał się. Chciałem ukończyć tę pracę jak najszybciej tym bardziej, że z każdym kolejnym dniem pracy dochodziłem do wniosku, iż postawione w jej początkach tezy okazują się prawdziwe. Dążyłem do wykazania jedności naszego gatunku i jedności cywilizacji i sądzę, że moja książka tego dowiedzie. Wprawdzie nie sądziłem, że początki budowania naszej cywilizacji były aż tak okrutne, że aż tyle było w nich zła. Warto jednak wiedzieć i o tym. Trzeba wiedzieć wszystko o przeszłości, by budować wspanialszą przyszłość.

Przy okazji zauważyłem, że mój drugi projekt – tym razem artystyczny nie naukowy – wystawienie spektaklu teatru tańca do mojego libretta i muzyki Piotra Słopeckiego „Odrzućmy maski zła” również jest bardzo ważny. To wezwanie do odrzucenia idei wojny. Ta, obok egoizmu tworzących pierwsze państwa elit (lepszym słowem byłoby tu słowo „władców”), była od początku budowania naszej cywilizacji głównym czynnikiem regresu.

W każdym razie książka jest już ukończona. Za kilka dni wyślę ją do Wydawnictwa. Jeszcze ze dwie korekty, prace wydawnicze. Mam nadzieję, że zdążymy ją wydać do października tego roku.

Wszystko musi trwać, wymaga też nakładu środków. Piszę tu o tym, by przejść do drugiej kwestii. Wydanie Antologii wbrew moim oczekiwaniom opóźnia się. Myślę, że nie z mojej winy. W każdym razie, nie z powodów zamierzonych. Opóźniają się zresztą i inne moje projekty. Nasz miesięcznik, by uzyskać zamierzony przeze mnie kształt wymaga jeszcze sporych nakładów finansowych, od miesięcy przesuwam termin podpisania umowy z panią Amelią Forrest i jej asystentką oraz tancerzami, by wreszcie ruszyć ze wspomnianym wyżej projektem teatru tańca.

Wszystkie moje dotychczasowe projekty tak naukowe, jak i artystyczne, a także cele życiowe (jak choćby najważniejsza sprawa w życiu wychowanie dziecka) finansowałem zawsze prawie wyłącznie z zarobionych przeze mnie środków. Nie jestem utracjuszem, nie chciałbym przejść do historii (jak np. Tadeusz Peiper, czy Stanisław Ignacy Witkiewicz) jako ten, który dla swych projektów utracił majątek odziedziczony po rodzicach. Nie mam zresztą takich szans, majątek po rodzicach odziedziczyli moi bliscy. Tym razem jednak postanowiłem zaryzykować. Moja córka jest już dość dorosła, samodzielna, ja za kilka miesięcy przejdę już na pełną emeryturę. Moje książki powoli zaczynają się sprzedawać, nasze państwo podpisało wreszcie ustawę dotyczącą tantiem od czytelnictwa naszych książek w bibliotekach, gazeta (mam nadzieję, za dwa trzy lata) zyska samodzielność finansową. Postanowiłem sprzedać mój dom i zainwestować uzyskane środki w moje projekty. Sprzedaż domu i zainwestowanie uzyskanych środków w moje projekty to – w moim wypadku – już niewielkie ryzyko. Również w projekty społeczne, za taki uważam mój wkład w rozwój polskiego piśmiennictwa. Temu celowi służył zorganizowany przez naszą gazetę konkurs, temu celowi służy wydanie Antologii. Niestety, jak już wspomniałem, nie z mojej winy sprzedaż domu opóźnia się. Kolejni klienci ni dotrzymują zobowiązań. Sprawa ta rozstrzygnie się na dniach. Jeśli nie sfinansuję Antologię z innych środków. Przepraszam młodych pisarzy i proszę ich o zrozumienie. Nie wszystko wychodzi tak, jak sobie zaplanujemy.

Kończąc – Antologia trafi do drukarni jeszcze w maju (czas druku około tygodnia), moje „Narodziny cywilizacji” ukażą się w październiku. W tym numerze zamieszczam wstęp i wybrane fragmenty tej pracy. Mam nadzieję, że od następnego miesiąca znajdę też więcej czasu dla naszej gazety. Tym bardziej, że widzę coraz większe w nią zaangażowanie naszego Zespołu i rosnące zainteresowanie naszych Czytelników. Za co wszystkim serdecznie dziękuję.

Z wyrazami szacunku

Piotr Kotlarz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *