Teatr codzienności.

Dzień po dniu. Wstajemy, idziemy spać. Wschody i zachody. Każdy z nas przeżywa codzienność, przeżywa na swój sposób. Kreujemy świat, w którym żyjemy. Bierzemy udział w spektaklu i od nas zależy jak wypadniemy w oczach widza. Tak, to brzmi dosyć technicznie, jednak spokojnie, gramy tak naturalnie, że w końcu fikcja przenika rzeczywistość i po pewnym czasie nie zauważamy, że jesteśmy aktorami, publiczność niknie na horyzoncie zdarzeń. Życie trwa. Przeraża Was to, czujecie, że coś jest nie tak, macie ochotę kłócić się z tym, co napisałam? Proszę, proszę bardzo, napiszcie o tym, przelejcie odczucia na papier, nie dajcie jednak im za bardzo wsiąknąć w biel, nadajcie koloru, dajcie upust ekspresji, malujcie każde słowo, przyglądajcie mu się bacznie, to dziecko powołane do życia Waszą ręką, niechaj oddycha głęboko, sięga tam, gdzie zdaje się to być niemożliwe. Tylko wtedy teatr zamienia się w życie, nie odwrotnie. Wystrzegajmy się dosłowności, zaufajmy temu, co dane nam z taką pieczołowitością- rozumowi ( serce mamy już opanowane, przynajmniej załóżmy…).

Marzec jest wstępem do wiosennych podróży wyobraźni. Jeszcze nie rozkwita, a już pachnie każdy dzień i jakoś tak słoneczniej, optymistyczniej, może prościej. W każdym razie już niebawem pożegnamy zimę, zrzucimy grube ubrania, powitamy bociany i wyprostowani staniemy przed nowymi wyzwaniami. Jesteście gotowi? Ja jestem. Ruszamy!

Sabina Wawerla-Długosz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *