Patrycja Kuliś

Strach, który mi dałeś

Mój pokój okryty jest półmrokiem. Tkwię pod ciepłym kocem, czekając na twój powrót. Co chwilę zerkam na wyświetlacz telefonu, aby sprawdzić, czy to Ta godzina. Punkt dziewiętnasta słyszę chrzęst klucza przekręcanego w zamku. Jak zwykle jesteś punktualny. Kiedy odgłos twoich ciężkich kroków dociera do moich uszu, serce podchodzi mi do gardła. Głośne dudnienie krwi, odbija się echem w mojej głowie. Naciągam koc na głowę, co dodaje mi względne poczucie bezpieczeństwa. Pewnie nie wiesz, że w momencie, w którym otwierasz drzwi swojej sypialni, moje mięśnie są jak sparaliżowane. Nie jestem w stanie się ruszyć. Biorę jak najgłębsze oddechy, aby chociaż trochę uspokoić rozedrgane ciało. Dopiero teraz zauważam, że cała drżę. Ze strachu mam tak wyschnięte gardło, że ledwo przełykam ślinę. Nie jadłam nic od rana, ale i tak czuję, jak zawartość żołądka podchodzi mi do gardła.

– Miałaś na mnie czekać z kolacją! – wrzeszczysz na mamę, nie wiedząc, że od rana nie podniosła się z łóżka, bo złapała jakiś okropny wirus, a ja zamiast iść do szkoły, siedziałam nad nią i próbowałam zbić wysoką gorączkę, od której była rozpalona.

Mimowolnie zaciskam spocone dłonie w pięści. Wyobrażam sobie, że lądują na twojej twarzy. Ta myśl choć trochę mnie uspokaja.

Wychodzisz z sypialni. Trzaskasz drzwiami tak mocno, że ramka na moim biurku przewraca się, a ja nie mam odwagi wstać i jej podnieść. Kiedy przechodzisz pod drzwiami mojego pokoju, mocno zaciskam powieki. Mam wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mi z klatki piersiowej. Wiem, że słuchasz, czy śpię. Gdybyś zobaczył światło wydobywające się spod drzwi, wszedłbyś tu i ukarał mnie za mamę, prawda?

Siedzę najciszej jak umiem. Moje ciało w tej chwili przypomina posąg. Boję się choćby ruszyć palcem. Po chwili oddalasz się do kuchni, a ja dopiero teraz jestem w stanie odetchnąć z ulgą. Na dzisiaj skończyłeś, ale już teraz wiem, że jutro oberwie mi się podwójnie. Będziesz krzyczał i bił, upajając się strachem wyrysowanym na mojej twarzy. Dla ciebie to przyjemność, a dla mnie przekleństwo, którego już nigdy się nie pozbędę.

Ten paraliżujący strach, jakim mnie naznaczyłeś, któremu pomogłeś wykiełkować tuż pod moją skórą, zostanie ze mną już na zawsze, tato…

Kilka słów od autora: Patrycji Kuliś
Przygodę z pisaniem zaczęłam już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Byłam wtedy zagorzałą fanką polskich seriali, więc oglądałam je z wypiekami na twarzy. Kiedy któryś z odcinków mi się nie podobał, układałam do niego własny scenariusz, co z czasem dawało całkiem nową historię.

Wszystko, co pisałam, lądowało w szufladzie. Dopiero niedawno wpadłam na pomysł, żeby założyć bloga, gdzie umieszczam swoje prace:

http://bezczytanianiemamarzen.blox.pl/html

W wolnym czasie oprócz pisania, dużo czytam. Przeważnie są to książki fantasy, bo takie kocham najbardziej.”


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *