***

lekarze mówią, aby szczepić się przeciw odrze
i grypie. zmuszają do trudnych decyzji.
wolę więcej w wierszach
rtęci, aluminium i innych toksycznych składników

niż w sobie. to nic, że powiesz: nie myśl o tym, przy kimś,
nawet będąc sama.
ostatnio wybrałaś inną drogę, zmniejszyłaś spożycie
witaminy c. ja wciąż jestem tu, gdzie byłam.

dlatego mam blask w oczach. nie przeraża mnie
milion pytań, szybka zmiana pogody.
chłonę wszystko, co w jednej chwili zaczyna być moje:
deszcz na betonie, ułamane gałęzie.

jutro będę wodą, dlatego za moment dowiesz się,
co w tobie martwe.

 

***

 

trzeba chronić się przed bakteriami, tiomersalem.
wiesz, o czym milczę przy niektórych ludziach.
oni wierzą w inne światy niż my. roznoszą wirusy

i nic, co zawiera aluminium, nie jest im obce.
wybierają drogę, na której straciłabym
poczucie bezpieczeństwa. we śnie każda błyskawica

to znak, że ktoś życzy źle temu,
co chcę pielęgnować. myślisz, że teraz się wystraszę
każdego szelestu za sobą,

pęknięcia żywicy przed tobą. usiądź, pomyśl –
nie popełniliśmy błędów, bo niebo nabierało odcieni.
ktoś odciął pętlę i oddalił się od nas.

 

POLISORBAT 80

Mario, długo cię prosiłam,
abyś zabrała ze sobą wszystko, co przyniosłaś.
sama wiesz ; formaldehyd, aluminium.

od dawna jesteś dla mnie obca.
miasta mające do ciebie zaufanie, będę omijać,
tak jak te w których pękają szwy,
rozbijane są butelki, przy niektórych wersach.

tutaj, staram się nie myśleć o tym, jak długo świat czeka,
abym na czyste płótno rozlała trochę kawy,
rozsypała trochę ziemi. ostatnio śnię,
że stajesz się gęstą cieczą w kolorze bursztynu.

 

***

ostatnio do kogokolwiek dzwonię, połączenie zostaje
odrzucone, a moje ulubione danie
parzy mnie w język. sąsiedzi w milczeniu obserwowali,,

jak pozbywałam się wersów
pełnych rtęci i trochę gliny, z której nie ulepię już nic,
na podobieństwo tego, co jeszcze wczoraj kochałam.

jedynie Joanna mnie rozumie i zjawia się w drzwiach,
kiedy na dobranoc moi wrogowie mówią, że jutro
to, co po sobie zostawiłam u kogoś w domu, przestanie cokolwiek

znaczyć. świat wie, że to sen, najkrótszy z możliwych,
ale było w nim życie. i ta świeca, wypalona do końca,
bo przy niej rozmawiałam z poetą o tym, co miałam
przemilczeć.

 

***

 

podobno w Warszawie chodzisz do miejsc,
których bym pragnęła.
wiesz – wykrzyczałabym nie tylko tam,

że od kiedy mnie kochasz, na niebie częściej widoczny
jest Jowisz. może w końcu powiesz o nocy, bezsennej,
bo podziwiałeś mój blask, więc ktoś
pozbył się rtęci, aluminium w zakamarkach jesieni.

jeśli zechcesz zadzwonić, najpierw przypomnisz sobie,
jak pytano nas, gdzie teraz są rzeczy,
wcześniej niepozwalające, być przy sobie dłużej.
milczeliśmy, trzymając się za ręce.

dlatego Morze Adriatyckie pierwszy raz
wyrzuciło na brzeg muszle bez niczyjej zgody

i zadrżała ziemia.

 

Judyta Katarzyna Ciszewska (ur. 05.12.1991) – autorka tomu ”Przystań bez cumy” (2016). Publikowała m. in. w : Gazecie Kulturalnej, Lamelli, Libertasie, Piśmie Ludzi Przełomowych, Sosnarcie. Była nominowana w III Ogólnopolskim Konkursie na tomik wierszy ”Duży Format” w kategorii przed debiutem (2015). Jest współautorką ”Antologii Poetów Wsi” (2012), ,,Antologii WierszYstawka” (2014), znalazła się także w ”Antologii Wierszy Ludzi Przełomowych” wydanej w formie e- booka, pt: ” Grała w nas gra” (2017). Jest Laureatką XXVI Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka. Jej wiersze były prezentowane w audycji radiowej Poczty Poetyckiej Radia Katowice.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *