Lena Wrońska

Magiczny świat Leokadii”

Mała małpka Leokadia mieszkała z rodzicami oraz malutkim braciszkiem Fredziem nad pięknym błękitnym morzem. Leosia – bo tak ją nazywali tu wszyscy – bardzo kochała to miejsce. Popołudniami często wybierała się z mamą, tatą i braciszkiem na plażę. Lubiła słuchać odgłosu fal. Siadała na swoim ulubionym błękitnym kocyku i rysowała. To było jej najukochańsze zajęcie. A Leosia rysowała naprawdę piękne obrazki.

Niestety, pewnego razu nad morzem był potężny sztorm. Domek Leokadii został zniszczony. Uratowało się też niewiele rzeczy. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale cała rodzina musiała poszukać innego domku, w którym mogłaby zamieszkać.

Babcia Leokadii mieszkała daleko, daleko stąd w dużym lesie. Tam właśnie miała przeprowadzić się Leokadia. Małpka była szczęśliwa, ale jednocześnie bardzo smutna. Szczęśliwa – bo cieszyła się, że razem z rodzicami i braciszkiem będą mieli gdzie się podziać. Ale jednocześnie było jej smutno, bo kochała morze.

Córeczko – powiedziała mama widząc na twarzy Leokadii łzy – Ja wiem, że jest ci przykro. Rozumiem, że wolałabyś zostać tutaj a nie przeprowadzać się do lasu, do nowego miejsca.

Mamusiu, ja tam nikogo nie znam. Co jeśli nikt mnie nie polubi? Nie mam też swoich ulubionych kredek i farb i wszystkich moich pędzelków… mojego różowego tornistra ze słonikiem. Nie będę mogła rysować tak jak lubię. Został mi tylko jeden ołówek i jeden blok do rysowania – łezki spływały jej po policzkach.

Leosiu – rzekła spokojnie mama głaszcząc ją po główce – Każdy boi się zmian, nowych rzeczy. Nawet ja i twój tatuś, ale z czasem te obawy miną, i twoje lęki też. A wiesz dlaczego?

Dlaczego? – spytała z zaciekawieniem Leokadia.

Bo wszyscy bardzo się kochamy. I jestem pewna, że wszystko ułoży się pomyślnie. Bardzo w to wierzę. Ba! Jestem tego pewna! Potrzeba tylko trochę czasu. U babci jest bardzo miło, a i las ma swoje plusy. Jest tam bardzo cicho, zielono i inaczej niż tu. Na pewno ci się spodoba.

Ale gdzie będę miała swoje miejsce do rysowania? – zaniepokoiła się małpka.

– Może razem go poszukamy? Wiem, że został ci tylko ten ołówek i nie masz żadnych przyborów do szkoły, czy do rysowania. To musi cię bardzo martwić. Obiecuję, że jak tylko urządzimy się u babci, a my z tatusiem znajdziemy nową pracę – będziemy mogli kupić ci to co będziesz potrzebowała. Dobrze?

– A będę mogła kupić sobie taki różowy plecak?

Oczywiście, kochanie – rzekła spokojnie mama Leokadii.

– W takim razie zgoda, mamusiu! – oznajmiła uradowana Leosia.

Wkrótce Leokadia zamieszkała z rodziną u babci. Tęskniła za morzem, ale nowe miejsce z dnia na dzień wydawało jej się zupełnie niezwykłe. Bardzo lubiła chodzić z babcią na długie spacery. W tym lesie było bardzo cicho i Leokadia często zabierała ze sobą swój ołówek i blok, i rysowała.

Zaczęła też chodzić do szkoły. Było tam dużo zwierzątek: jeżyki, zajączki, wiewiórki. Nie spotkała jednak żadnej małpki. Było jej trochę smutno z tego powodu, bo myślała, że z kimś uda jej się zaprzyjaźnić, a nikt z nowych kolegów niespecjalnie chciał się z nią bawić. Leokadia nie miała też tak pięknych tornistrów, przyborów do szkoły jak inne zwierzątka. W myślach jednak pamiętała słowa mamy i powtarzała sobie „WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE”.

Pani, która uczyła Leokadię j jej kolegów z klasy pewnego dnia na lekcji zadała trochę inną niż dotychczas pracę domową.

Małpka wróciła do domu i od razu pobiegła do mamy.

– Mamo! Mamo! – wołała.

– Co się stało? – zaniepokoiła się mama.

– Mamusiu nasza pani Amelia zadała nam zadanie do wykonania. Poprosiła żeby każdy z nas pomyślał o tym, co lubi robić, jak spędzać czas. Mamy o tym opowiedzieć pani i całej klasie.

– Myślę, że to fajne zadanie. Masz jakiś pomysł?

Mam! Od razu wpadł mi do głowy, ale boje się czy spodoba się moim kolegom –zaniepokoiła się Leokadia – Bo wiesz, przecież ja uwielbiam rysować…

– Oczywiście, córeczko, wiem to doskonale. Każdy z nas ma swoje ulubione zajęcia i lubi robić coś innego, bo każdy z nas jest inny, ale to nie znaczy, że gorszy. Upiekę twoje ulubione ciasteczka i zrobimy sobie piknik w lesie, a ty zabierzesz swój blok i narysujesz coś co będziesz mogła pokazać wszystkim. Jestem pewna, że będą zachwyceni, tak jak ja.

– Mamusiu, już pędzę po blok i ołówek – ucieszyła się małpka, bo pomysł z piknikiem bardzo się jej spodobał.

Następnego dnia rano Leokadia była zadowolona, że będzie mogła opowiedzieć o tym co lubi robić, ale jednocześnie trochę się niepokoiła czy na pewno nikt jej nie wyśmieje.

Kiedy stała przed panią i swoimi kolegami zaczęła opowiadać o tym co kocha robić. Mówiła, że często przenosi się w magiczny świat rysunków i malunków – tak to nazywała. Opowiedziała o tym gdzie mieszkała, gdzie rysowała. O tym, gdzie mieszka teraz i gdzie teraz rysuje. Potem pokazała wszystkim swoje rysunki. Dla każdego miała obrazek. Leokadia oddała kolegom wszystkie obrazki, które narysowała w swoim ostatnim już bloku. I mimo, że wiedziała, że nie będzie miała już na czym rysować – była zadowolona, że każdy otrzyma od niej prezent.

Za dwa dni małpka poszła do szkoły. Niepokoiła się, jak zachowają się koledzy. Weszła do klasy, ale nikogo tam nie było. Nawet pani Amelia jeszcze nie czekała.

Co się mogło stać? – pomyślała.

Podeszła do swojej ławki i aż otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.

Skąd się wzięły te rzeczy?! – powiedziała na głos.

Na ławce stał różowy plecak. Była też kartka z napisem: „Dla Leokadii – żeby nadal mogła przenosić siebie i innych w magiczny świat rysunków i malunków. Koledzy z klasy z panią Amelią.”

Leokadia otworzyła plecak, a w nim były piękne kolorowe kredki, ołówki, farby, bloki do rysowania. Małpka rozpłakała się ze wzruszenia. Wtedy do klasy weszła pani i koledzy. Wszyscy podeszli do Leokadii, a Jeżyk Tolek powiedział:

– Leosiu, chcieliśmy cię przeprosić, że nikt z nas nie przywitał cię w naszej szkole miło. Nikt nie chciał z Tobą porozmawiać, pobawić się. Każdy jest inny i wiemy, że nie można nikogo oceniać nie poznając go. Cieszymy się, że trafiłaś do naszej klasy i że mogliśmy ci pomóc”.

Małpka pomyślała: „Wszystko będzie dobrze”, tak jak mówiła mama i rzeczywiście tak się stało.

Leokadia nie tylko zdobyła nowych kolegów, przyjaciół, ale dzięki ich pomocy mogła znów cieszyć się i robić to co kocha najbardziej – rysować.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *