Szczerze powiedziawszy w chwili, gdy decydowałam się na wybór comiesięcznego tematu przewodniego dla działu prozy, nie spodziewałam się, że selekcja będzie sprawiała mi aż tyle kłopotów. Chcąc jak najbardziej zmotywować autorów i dać im spore pole do popisu, zdarza się nieraz, iż przeszukuję dziesiątki cytatów, dopóki nie znajdę tego, który wyda się być idealnym.

Jednakże z tematem przewodnim do numeru marcowego nie miałam wielkich problemów. Przesłała mi go kiedyś jedna z naszych autorek – pani Kasia Rapacz i od tamtej pory czekał na odpowiedni moment. Z konsternacją śledziłam kolejne wydarzenia na świecie i w końcu stało się dla mnie jasne, że to on właśnie będzie tematem przewodnim kolejnego numeru miesięcznika WOBEC:

„Stanęliśmy oko w oko z nieprzyjacielem i okazało się, że jesteśmy nim my sami”

Walt Kelly

Od dawna już zdaję sobie sprawę, że jedynym prawdziwym wrogiem człowieka jest on sam. I przy każdej okazji powtarzam innym, że nie potrzebujemy klęski żywiołowej, nalotu obcych czy wielkiego meteorytu, aby unicestwiły ludzkość, ponieważ człowiek doskonale da sobie z tym radę samodzielnie. Jesteśmy coraz mądrzejsi, technologia rozwija się coraz szybciej, medycyna pnie do przodu, niedługo zamiast lekarzy, operacje będą przeprowadzały roboty. Maszynom będzie lżej, ponieważ nie będzie im żal pacjenta oraz jego rodziny, gdy zabieg się nie uda. Wykonają po prostu następną operację i będą robić to wciąż, dopóki nie wyprą ich inne, nowocześniejsze. A wtedy pogodzą się ze swoim losem i pozwolą człowiekowi wyrzucić się do śmieci.

Nie trzeba jednak szukać wielkich działań z potężnymi skutkami dla całej ludzkości. W naszym życiu również nie dajemy sobie odpocząć. Niejednokrotnie zapominamy, że powinniśmy być dla samych siebie dobrzy, ponieważ będziemy musieli wytrzymać ze sobą najdłużej. Nie weźmiemy ze swoim charakterem rozwodu, nie wyprowadzimy się od swojej osobowości i nie zerwiemy kontaktu ze specyficznym poczuciem humoru. A mimo to nie akceptujemy siebie takimi, jacy jesteśmy i nie próbujemy ułatwić sobie życia, które samo w sobie jest już skomplikowane – utrudniamy je sobie jeszcze bardziej.

Nie ukrywam, iż jest to tematyka trudna, wymagająca myślenia, lecz tym bardziej cieszę się, że skład prozy wygląda w chwili obecnej tak, a nie inaczej, ponieważ autorzy całkowicie poradzili sobie z powierzonym im zadaniem. Felieton pani Zosi Lenczewskiej-Samotyj uświadamia nam, że spokój można osiągnąć tylko wtedy, gdy znajdziemy go w sobie. Pani Ania Starzyńska podkreśla, że często najbardziej zranić mogą nas ci, których najmocniej kochamy. W opowiadaniu pani Karoliny Bluszcz możemy doskonale zobaczyć jak wygląda nasz największy wróg. Pani Kasia Rapacz przedstawiła człowieka dążącego do sukcesu, który pozornie jest spełnieniem wszystkich jego marzeń. Historia skrzywdzonej przez los dziewczyny, która wścieka się na świat za to, że odebrał jej wszystko i pytanie: czy na pewno to on jest winien, została opowiedziana przez Patrycję Kuliś. Ja z kolei postawiłam na felieton o tym, jak bardzo boimy się tego, że coś nam się uda, co wydaje się być paradoksem. Tylko czy aby na pewno nim jest?

W numerze nie zabraknie również recenzji. Wciąż zgodnie z tematem, mamy tym razem do czynienia z jedną recenzją filmu i recenzjami dwóch książek. Pani Roksana Krasińska zrecenzowała film pod tytułem „Requirem dla snu” – o ludziach, dla których uzależnienie, które może ich zniszczyć całkowicie, stało się również sensem życia. Pani Aleksandra Boberek zrecenzowała książkę pod tytułem „Piąta fala”. Ów tytuł może być przez wielu kojarzony z niedawną ekranizacją o tym samym tytule, której podstawą była właśnie ta lektura. „Ziemiomorze”, zrecenzowane przez panią Aleksandrę Brzezińską, jest zbiorem fantastycznych opowieści, który jak sama podkreśla, może przypaść do gustu nie tylko fanom fantastyki.

Wszystkie te teksty, tworzą nasz wkład w marcowy numer miesięcznika WOBEC i choć każdy z nich jest inny, łączy je wspólna nić, którą jest nasz temat przewodni. Człowiek jako swój największy wróg, lecz nie zapominajmy, iż w wielu chwilach również – przyjaciel. Niech te dzieła dadzą czytelnikom do myślenia i zmotywują do dokonania w sobie zmian na lepsze. Przecież nie pisałyśmy tego po to, by zostało zapomniane. Piszemy też po to, by nauczać.

Życzę przemiłej lektury.
Redaktor prozy miesięcznika WOBEC,
Justyna Luszyńska

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *