Błąkałaś się po każdym zakątku czterech ścian, z których nie wychodziłaś od długiego czasu. Wszystko powoli zaczęło dla Ciebie znikać, topnieć jak śnieg, po którym nie zostaje żaden ślad. Patrzyłaś na pogięte, rozszarpane jak przez rozwścieczoną bestię zdjęcie leżące na podłodze, które pokryte było kawałkami szkła, a ułożone było w kształt Twojego złamanego serca. Siedziałaś w jednym kącie, delikatnie uderzając tyłem głowy o ścianę i biłaś się ze swoimi myślami, o których im bardziej chciałaś zapomnieć, tym więcej ich nachodziło.

To było jak ciągłe nurkowanie w mroźnych falach, z których nie było wyjścia. Chciałaś odejść, ale za każdym razem wracałaś. On był tym, którego w pewnym stopniu nie potrzebowałaś, a raczej nie chciałaś potrzebować, a mimo to nadal był częścią Ciebie. Wciąż myślałaś jak to wszystko się skończy, czy będziesz tonąć we własnym, samolubnym smutku czy podniesiesz się z tego i rozkwitniesz i pójdziesz przed siebie omijając każdą przeszkodę? Jaki jednak jest sens zadawania samemu sobie bólu poprzez próbę zapomnienia, tak jakby to co dał Ci los nigdy się nie wydarzyło i zostało wymazane z Twojej pamięci poprzez wypowiedzenie słów działających jak magiczne zaklęcie, z którego nie ma odwrotu? Zapomnieć tak po prostu o miłości, o kwiecie swojego życia, o tym, który był Twoim wschodem i zachodem słońca zerkającym na Ciebie każdego ranka i wieczoru dając Ci bezpieczeństwo przed wszystkimi i wszystkim. Zapomnieć tak po prostu o tym, z którym dzieliłaś wszystko? Dusza, choć cierpiąca i często nie mająca pojęcia czego tak naprawdę do końca pragnie, nadal kocha. Kocha tak jak na początku, uczuciem nigdy niekończącej się miłości, z której wiedziałaś, że nie umiesz zrezygnować, nawet jeśli wiele razy go nienawidziłaś, jednocześnie byłaś zakochana, związana tylko z nim, jedną liną, której nie było w stanie przerwać nic.

I chociaż wciąż słyszałaś szepty bliskich za plecami, mając mętlik w głowie, Twoje serce było przeciwne temu co słyszało z ust dla niego obcych ludzi, którzy nigdy nie zaznali płomiennego uczucia, którym zostałaś połączona właśnie z nim, sensem Twojego istnienia.

~

Kolejna sekunda, minuta, godzina, dzień i noc spędzona w samotności, a Twoim jedynym ukojeniem były łzy spływające po Twoich policzkach, niczym wodospad i tylko one nigdy Cię nie opuszczały.

Ciemny pokój wypełniony pustką po kłótni dwóch kochanków, których krzyki choć są z poprzedniego dnia, były słyszalne w każdym kącie czterech ścian. Byłaś w stanie dostrzec wszystko, słowa wypowiedziane w gniewie, krzyki których nie mogłaś opanować przez władające emocje i dźwięk stłuczonego szkła, po którym zapadła cisza, a w pokoju prócz szlochania nie wydobył się żaden dźwięk, zupełnie jakby stłuczone szkło zatrzymało wszystko co działo się dookoła i zostałaś jedynie Ty w tym dziwnym kole zwanym światem, którego nadal nie mogłaś zrozumieć.

Spokój i szczęście były czymś czego nie mogłaś w pełni zaznać, zupełnie jakby Twoja dusza straciła kawałki układanki, czując się jak robot bez zbędnych części, a jego metalowe serce rozkruszało się, będąc z dnia na dzień słabsze i bardziej bezsilne.

Czemu im bardziej chciałaś, aby w Twoim życiu panował spokój, tym więcej złego się działo? Dlaczego odczuwałaś ciągłe uczucie samotności, kiedy miałaś wokół swoje wierne lilie, które kwitły przy Tobie, chroniąc Cię najbardziej jak mogły? Czy były rzeczy, których nie potrafiłaś dostrzec? Czy może pragnęłaś wierzyć swojej głupocie, która często wskazywała Ci niewłaściwą drogę? Jest tak wiele pytań, na które pragnęłaś znać odpowiedzi, których szukałaś bezskutecznie, jak gdybyś szukała cennej rzeczy porzuconej na dnie morza, w którym i prawdopodobnie ktoś zatopił Twoje sumienie, nie mogąc w żaden sposób go odzyskać.

~*~

-Przepraszam.. – usłyszałaś zza swoich pleców głos, który wczorajszego dnia mieszał się wraz Twoim podczas wspólnych trudności i porywczości. W jego głosie trudno było wyczuć cokolwiek, nie wiedziałaś czy to co miał na języku myślał naprawdę, jednakże trudno było Ci myśleć w tej chwili trzeźwo i w jakkolwiek pozytywny sposób, nie chcąc robić sobie złudnych nadziei.

Przymknęłaś delikatnie oczy, wyczuwając ten charakterystyczny moment, w którym Twoje oczy robiły się wilgotne od zapowiadającego się deszczu łez. Wzięłaś cichy, głęboki wdech i patrząc przed siebie, delikatnie przenosząc spojrzenie w bok odpowiedziałaś :

-Nie przejmowałeś się wychodząc wczoraj podczas całej sytuacji, nie przejmowałeś się zostawiając mnie całą noc samą, więc i pewnie nie przejmujesz się teraz – ujęłaś wszystkie słowa w przemyślane zdanie, stojąc w bez ruchu, nie chcąc utrzymywać kontaktu wzrokowego z chłopakiem, nie żałując tego co właśnie powiedziałaś. Nie żałowałaś tego tak samo jak Namjoon, który pozostawił Cię wczorajszego dnia, nie czując się winnym swojej ”ucieczki” od Waszych problemów.

Słyszałaś głębokie westchnięcie z ust chłopaka, połączonym z drwiącym uśmiechem. Namjoon wstając uderzył dłońmi o swoje uda, kręcąc głową i chociaż stałaś tyłem do niego, byłaś w stanie przewidzieć każdy jego ruch.

-To, co mówisz, jest śmieszne – chłopak wyraźnie próbował pokazać, że Twoja frustracja w porównaniu do jego na Twoje słowa to nic. Starał się na każdy sposób udowodnić, że jest tym, który zawsze może mieć rację.

-Mówię to, co jest prawdą.

-Mówisz to, w co chcesz sama wierzyć, to jest prawda – i niestety, ale wiedziałaś, że te słowa, które wypowiedział nie były kłamstwem, a mimo wszystko pragnęłaś udowodnić swoją rację, nawet jeśli była fałszem.

Chłopak wyrzucił z siebie te słowa, rzucając nimi prosto w Twoje serce. Westchnęłaś jedynie ciężko, jakbyś próbowała zrzucić z siebie głaz i odwróciłaś się w jego stronę, pierwszy raz od wczoraj patrząc mu prosto w oczy.

-Musisz być naprawdę głupi i ślepy, aby nie zauważyć wszystkiego co się dzieje między nami. Według ciebie jest w porządku, może nawet jak w bajce. Dla mnie to wszystko jest jak bycie w piekle, w którym nasza bajka spłonęła – swoje emocje próbowałaś powstrzymać resztkami sił, chociaż i one słabły jak wszystko dookoła podczas suszy. Mimo kontroli nad sobą, Twoje dłonie były gotowe sięgnąć po cokolwiek, chcąc rzucić daną rzeczą w któryś z czterech kątów.

-Minjae, nie wiem kogo słuchałaś, kto chciał, abyś mówiła te bzdury, ale nie pozwól żeby ten ktoś nas poróżnił. To, że popełniam błędy nie oznacza, że tym błędem było pokochanie ciebie. Uważasz, że moje uczucia były nieprawdziwe? Że dawno wygasły i jestem z tobą dla zaspokajania swoich potrzeb? Może nie jestem najlepszym kandydatem na mężczyznę życia i nie potrafię okazać uczuć tak jak należy, ale ty powinnaś wiedzieć najlepiej, że w czynach jestem zupełnie inny i nigdy nie pozwoliłbym, aby przyszedł moment, w którym zaczęłabyś we mnie wątpić. Przecież to wiesz… Nie mógłbym Cię skrzywdzić w żaden sposób… Minjae – zastygłaś w miejscu kiedy na sam koniec wypowiedział Twoje imię… W ten sam sposób jak zrobił to tego dnia, w którym chciał, aby jego świat był Twoim światem, aby powietrze, którym oddychasz było tlenem dla niego, aby mógł stąpać Twoimi śladami, chcąc pokazać światu, że gdziekolwiek byś była, on byłby razem z Tobą.

Twoje myśli powróciły do przeszłości, mając w głowie ten jeden moment, który był piękniejszy od pierwszej miłości. Patrzyłaś przed siebie zamglonym spojrzeniem, nie wiedząc co powinnaś teraz zrobić. Moment, w którym wali Ci się świat przyniósł Ci wspomnienie, które było grzechu warte. On był wart wszystkiego.

Namjoon przez tych dosłownie kilka sekund zdał sobie sprawę, że nie był taki jaki powinien być. Było mu wstyd się przyznać, że były momenty, w których i on wiedział, że zawiódł Cię ze wszystkim. Lecz nic nie zmieniało jego uczuć do Ciebie. Pragnął Cię tak jak na samym początku, kiedy otworzyły się przed nim drzwi miłości.

Chłopak, chcąc podejść, robiąc to małymi krokami, aby móc chwycić Cię za dłonie nie zdążył tego zrobić. Zrobiłaś trzy kroki w tył patrząc bez przerwy w jeden punkt.

-Mogłam zrezygnować już dawno. Mogłam się poddać, nie chcąc walczyć, nie słuchając błagań, nie patrząc na płacz. Ale było tyle szans, które można było dobrze wykorzystywać, za każdym razem chciałam odejść, kiedy czułam się bezsilna, a mimo to trzymałam się przy tobie, złączona jak magnes. Moja miłość do ciebie jest wieczna, ale nie jestem pewna czy potrafisz ją pielęgnować. Mogłam odejść już dawno… – spojrzałaś nerwowo w dół, czując na rzęsach łzy. Bawiłaś się swoimi palcami, sięgając również do pierścionka, który nosisz od dnia, kiedy pierwszy raz usłyszałaś z ust Namjoon’a ”Kocham Cię”. Wzięłaś głęboki wdech, chcąc powstrzymać się od lamentowania. Pragnęłaś powiedzieć wszystko w jednym zdaniu co leży Ci na sercu.

-Wiedziałem, że nie zawsze czułaś się przy mnie szczęśliwa, ale nie wiedziałem, że byłaś w stanie kiedykolwiek zrezygnować z nas…

-Nie dawałeś mi powodów, abym myślała inaczej. Za każdym razem uciekałeś, jak szczur pod miotłę, pod którą chowałeś własne brudy, a ja byłam bez wsparcia, sama kiedy Cię potrzebowałam. Uciekałeś… W każdej sytuacji, kiedy decyzję powinny podjąć dwie osoby. Teraz ja uciekam. Od wszystkiego, bez podejmowania decyzji z tobą, zrobię to samo co ty, lecz w sposób, który nauczy cię tego, czego nie mogłeś zrozumieć dotychczas. Moje miejsce… Najwyraźniej musi być gdzie indziej… – czułaś jak samej sobie wbijałaś sztylety w serce, po słowach wypowiedzianych w stronę tego, który nigdy nie był Ci obojętny. Twoje myśli wciąż wahały się nad tym czy dobrze postępujesz, czy odchodząc naprawdę zaznasz spokoju, którego tak potrzebowałaś. Czy wszystko będzie jeszcze bardziej trudniejsze niż przedtem. Nie wiedziałaś już co dobre, a co złe, nie myśląc o konsekwencjach Twojej decyzji, która nie dotyczyła tylko Ciebie.

-Twoje miejsce jest przy mnie – Namjoon ujął te słowa z zaciśniętymi zębami i zrobił w tej chwili jedynie to, co podpowiadało mu serce.

Poczułaś mocny uścisk na swoim nadgarstku, który zakleszczał się na Twojej skórze mocniej i mocniej. Drzwi, które uchyliłaś, chcąc opuścić to toksyczne miejsce zamknęły się szybciej niż Ty je otworzyłaś. Nie nadążając za tym, co się działo, poczułaś ucisk i na drugim nadgarstku. Trzecim ruchem chłopak odwrócił Cię do siebie, czwartym kończąc początek pierwszej rudny uderzył Twoimi plecami w zamknięte przez niego drzwi, czując jak wszystko dookoła drgało. Na początku poczułaś ból spowodowany uderzeniem, potem spojrzałaś przed siebie mając przed sobą Namjoon’a, który patrzył na Ciebie tak samo jak pierwszego dnia kiedy Wasze oczy się spotkały.

-C-co Ty wyprawiasz… Powiedziałam, abyś pozwolił mi odejść… – będąc nadal skupioną na bólu i tym z jaką siłą uderzyłaś plecami o drzwi, byłaś także skupiona na jego spojrzeniu, od którego nie potrafiłaś oderwać wzroku.

,,Spojrzenie mojego anioła stróża” – pomyślałaś próbując zajrzeć w głąb jego oczu, widząc w nich wszystko, co do tej pory przeżyliście, włącznie ze złymi chwilami.

-Nie chcę być z kimś, kto nie potrafi mnie zrozumieć. Jeśli Twoje uczucia są tak silne jak na początku, powinieneś pozwolić mi odejść, nie mówiąc ani słowa nawet jeśli byś chciał. Wtedy udowodniłbyś, że to co do mnie czujesz jest prawdziwe, a ja…. A ja… Nienawidziłabym siebie, że zabiłam tę miłość, chcąc od niej uciec, chcąc ją porzucić, żyjąc z tym poczuciem winy… Bo.. Tak naprawdę… Nienawidzę Cię za to, że tak Cię kocham, że mimo wszystkiego co było zajmujesz w całym moim sercu całą przestrzeń. Nienawidzę tego uczucia, że… Nie mogę przestać Cię kochać… Nienawidzę tego… Nawet jeśli odejdę, wspomnienia zawsze zostaną z Tobą.

-Ale ja potrzebuję Ciebie do cholery… A nie wspomnień o Tobie, nie chcę niczego oprócz Ciebie… Chcę zabrać cię ze sobą tam gdzie będziemy mogli być wiecznie żywi, nawet jeśli nas już nie będzie. Tęskniłem za tobą mimo, że miałem cię codziennie. Brakowało mi twojego spojrzenia nawet jeśli to miało być spojrzenie smutku spowodowanego przeze mnie. Pragnąłem poczuć twoją bliskość, którą chociaż miałem zawsze nie potrafiłem jej docenić. Chcę pokazać ci dlaczego ty jesteś tą, dla której mógłbym popełnić każdą zbrodnię, dla której dałbym sobie wyrwać serce, dla której mógłbym umrzeć…
Kilka słów o autorze: Annie Starzyńskiej:

„ Dwudziesto-jednoletnia dziewczyna, która od 11 roku życia pisze wszelakiego rodzaju scenariusze/opowiadania/fanficki/wiersze. Do pewnego momentu życia było to tylko jej hobby, które po pewnym czasie przeistoczyło się w pasję, z której nie umiała zrezygnować. Od trzech lat prowadzi bloga związanego z wcześniej podanym tematem. Blog cieszy się bardzo dużą popularnością wśród osób młodych, z którymi autorka swoich tekstów ma bardzo dobry kontakt.
W konkursie internetowym zajęła trzecie miejsce na najlepsze scenariusze.
Długi czas była tłumaczem na jednej ze stron o tematyce azjatyckiej. Jest biegła w języku angielskim, który towarzyszy jej na co dzień. Również uczy się jednego z języków azjatyckich, którym jest Koreański.
Interesuje się kulturą azjatycką od najmłodszych lat i jej marzeniem jest móc kiedyś odwiedzić jeden z tych krajów, które są bliskie jej sercu.
Chciałaby w bliskiej przyszłości wydać swoją własną książkę co na ten moment jest jej największym marzeniem i jedynym celem, do którego dąży całą sobą.”


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *