‘’Czy nie zabrzmi to źle jeśli powiem, że tęsknię za Tobą? Jeśli tęsknisz tak samo jak ja będziesz mogła znaleźć mnie na dachu budynku na każdej przerwie’’

Wiedziałaś jak smakuje dobry początek dnia, ale nie sądziłaś, że może być jeszcze lepiej. Tajemniczy liścik, który pofrunął na ziemię z Twojej szkolnej szafki a w nim zawarty kawałek wiadomości wywołał u Ciebie szybsze bicie serca. Ten jakże delikatny, niekontrolowany uśmiech, zupełnie inny, różniący się od pozostałych zwyczajnych uśmiechów. Ten był inny, sam wkradał się na Twoją buzię, ozdabiając Twoją twarz blaskiem kryształów.

Przyłożyłaś ten mały kawałek karteczki do serca i nie chcąc czekać dłużej, ani nie chcąc pozwolić, aby tajemnicza osoba czekała jeszcze dłużej, wybrałaś się w podane miejsce. Stąpałaś…prawie biegłaś po schodach z karteczką w dłoni, nie mogąc doczekać się, aż dotrzesz na samą górę budynku.

Pokonałaś ostatni schodek, prowadzący na dach szkoły i stanęłaś nie robiąc przez chwilę żadnego kroku. Patrzyłaś przed siebie, widząc czarnowłosego chłopaka z dobrze zbudowaną sylwetką, średnim wzrostem będącym tyłem do Ciebie, obserwując widoki, które miał przed sobą.

Zaczęłaś iść przed siebie, przyglądając się chłopakowi. Twoja twarz nadal promieniała od szczęścia, nie chcąc tego ukrywać… ponieważ byłaś sam na sam obok chłopaka, którego bardzo dobrze znasz i rozpoznasz nawet w ciemnościach.

-Jest tyle miejsc w szkole, czemu akurat tutaj? – odezwałaś się z uśmiechem stając obok Jimin’a. Chłopak zerknął na moment w dół, po chwili przeniósł wzrok na Ciebie, odwracając się w Twoją stronę, odpowiedział :

-Nie mam pojęcia. Może było ich tak wiele, że nie mogłem się zdecydować, a może tamte miejsca nie były odpowiednim miejscem do spotkań bo… chciałem być z tobą sam na sam, aby inne oczy nie były skierowane na Ciebie? – Jimin znów rzucił spojrzenie, któremu nie mogłaś się oprzeć. Było niewinne i kuszące w jednym. Jak mogłabyś oderwać od takiego widoku swoje oczy? Czułabyś się jakbyś popełniła zbrodnię, chcąc zerwać z nim kontakt wzrokowy.

Cichutko westchnęłaś przymykając przy tym oczy. Przyglądając się całej okolicy z góry czułaś jak chłopak mierzy Cię wzrokiem, nie przestając nawet na chwilę. Wiatr delikatnie rozwiewał Twoje włosy, które falowały wokół Twojej twarzy, miałaś ich kosmyki na ustach i oczach. Jimin zrobił krok do przodu, odgarniając włosy, które zatrzymały się na Twojej buzi, palcami przeczesał Twoją fryzurę, następnie kładąc dłoń na Twoim policzku. Przechylił głowę w bok i zerkał pół przymkniętymi oczami, na które padały promienie słoneczne. Uśmiechnęłaś się z małym zawstydzeniem patrząc w dół nie wiedząc co powiedzieć.

-Masz.. czerwone policzki. Coś Cię zawstydziło?

-Nie, tylko… – po tej bardzo krótkiej odpowiedzi zamilkłaś, mając szeroki uśmiech na twarzy. Chłopak chciał zabrać swoją dłoń z Twojego policzka, ale nie zdążył tego zrobić, ponieważ, przeszkodziłaś mu w tym, kładąc rękę na jego dłoni, którą z powrotem ułożyłaś na swojej skórze – Tylko… Tylko mnie obejmij – dodałaś po czym bardzo śmiało wleciałaś w uścisk chłopaka, obejmując go wokół pasa, układając głowę na jego klatce piersiowej. Jimin z początku był bardzo Twoim ruchem. Kiedy wtuliłaś się do niego o wiele mocniej, chłopak zrobił to samo, czule tuląc Cię do siebie, zastanawiając się czy byłaś w stanie wyczuć jak mocno biło jego serce. Swój podbródek położył na Twoim czubku głowy, zaczynając bujać w obłokach z Tobą w roli głównej. Czuł, że gdyby jego odwaga pozwoliłaby mu, bez niczego podarowałby Ci pocałunek, który zapamiętałabyś na zawsze.

-Y/N…

-Ćśś… Bo zepsujesz wszystko. Tak jest dobrze… jak teraz – otuliłaś go mocno jak wąż, który nie miał zamiaru odpuścić i gdyby to było możliwe mogłabyś zostać z nim tak jak teraz, na zawsze.

Były chwile, w których zastanawiałaś się dlaczego przy Jimin’ie cała drżysz, dostajesz gęsiej skórki a Twoje oczy ukradkiem obserwują jego usta. Każdego wieczoru kiedy po całym dniu rozstawałaś się z chłopakiem myślami wracałaś do początku dnia, chcąc przypomnieć sobie wspólnie spędzony czas. Robiłaś to za każdym razem. Późną porą stałaś przy oknie, obserwując dom chłopaka znad przeciwka, a gdy spoglądał bądź znajdował się przy swoim oknie, siadałaś na podłogę, aby Cię nie zauważył. Nie byłaś pewna jak to wszystko nazwać. Nie czułaś wcześniej czegoś podobnego jak to co czułaś od pewnego dnia będąc przy chłopaku, który poświęci dla Ciebie wszystko. Zastanawiałaś się czym mogłabyś mu się odwdzięczyć. Nigdy nie znalazłaś dobrego sposobu… póki nie zaczęłaś odczuwać głębszej więzi, mogąc odwdzięczyć mu się miłością.

”Od dnia, w którym przestałam oddychać, a powodem tego był list
owijający się wokół mojej szyi, który uniemożliwiał mi to oddychanie,
pragnęłam, aby ktoś uratował mnie od śmierci, przywracając
mojemu sercu życie. Pragnęłam tylko choć jeszcze raz zobaczyć
wschód słońca, kwitnące kwiaty i uśmiechających się ludzi, którzy
trwali w szczęściu. Chciałam ostatni raz poczuć czyjś dotyk, aby
zapamiętać jak to jest być żywym, kiedy byłam prawie jedną nogą
gdzie indziej. Nagle zobaczyłam cień idący w moją stronę, wokół
niego odbijał się blask jasnego światła. ”Anioł”, pomyślałam, widząc
jak podąża ku mnie. Anioł, który wyprowadził mnie na właściwą
drogę, dzięki któremu mogłam oglądać zachody słońca i móc poczuć
na swojej twarzy uśmiech. Mogłam ponownie się uśmiechać, tak jak
dawniej. Uśmiechałam się dzięki osobie, która nauczyła mnie słowa
”miłość”, którą czułam do niego przestając już zaprzeczać. Zakochałam
się w Aniele Stróżu. Ja, a w szczególności moje serce, wiedziało, że to uczucie
jest prawdziwe i nie mogę i nie chcę uciec od niego nigdy”
,,Przebywanie w głośnych miejscach doprowadza mnie do szaleństwa. Jak jest w Twoim przypadku? Jeśli myślisz tak samo pozwólmy sobie na ucieczkę gdzieś gdzie hasał zostanie zastąpiony ciszą’’.

Kolejny liścik, który sprawił, że Twój dzień stał się o wiele lepszy. Propozycja Jimin’a była czymś na co czekałaś. Pragnęłaś uciec z tego miejsca pełnego ludzi i nauczycieli, którzy byli na każdym kroku, obserwując Was swoim sokolim wzrokiem. Mimo tego nie byli przeszkodą dla Ciebie i Jimin’a, aby opuścić szkołę w trakcie zajęć i móc uciec ze sobą nie przejmując się konsekwencjami Waszej ucieczki.

Oboje znaleźliście swoją upragnioną ciszę z dala od ludzi i wszelkiego ulicznego hałasu. Leżeliście obok siebie na trawie, patrząc w niebo, które było czyste jak łza a słońce mimo, że świeciło prosto na Was, wcale Wam nie przeszkadzało. Jimin spoglądał na Twoją twarz mając odczucie, że myślami byłaś zupełnie gdzie indziej, mając swój wzrok skierowany od dłuższej chwili ku niebu.

-Y/N? – chłopak odezwał się cichutko, obserwując Twoją twarz, która ani na moment nie drgnęła. Jimin odwrócił się na bok, podpierając się na ręce i widząc zero reakcji z Twojej strony, drugą dłoń ułożył na Twoim policzku, delikatnie go gładząc opuszkami palców. Odwróciłaś głowę w stronę chłopaka, uśmiechając się w jego stronę, aczkolwiek swój wzrok miałaś skierowany gdzieś w dal, nadal nie będąc w całości obecną – Y/N jest coś o czym chciałabyś mi powiedzieć?

-Powiedzieć? Dlaczego pytasz?

-Odkąd tutaj jesteśmy… jesteś nieobecna. Cicha, skupiona na czymś innym, jakbyś myślami była gdzie indziej, mało skupiona na ciszy, której pragnęliśmy i… na twoim uroczym jak mały szczeniaczek Jimin’ie – chłopak na swoje słowa uśmiechnął się do Ciebie w niebywale przesłodki sposób, naprawdę wyglądając jak mały szczęśliwy pupil. Ty, nie mogąc się powstrzymać, zrobiłaś nic innego jak w końcu ożyłaś, uśmiechając się szeroko w stronę chłopaka.

-Nie mogłeś się powstrzymać z kwestią o sobie. A co do tego, co mówiłeś wcześniej… Jest wszystko w porządku. Po prostu… Czasami, nieświadomie wracam wspomnieniami do tyłu, zatrzymując się w momencie, w którym jakaś część mnie nadal jest daleko od mojej osoby, jakby ktoś mi ją wyrwał, nie przejmując się tym co czuję.

-Masz na myśli… ich? Tych, którzy uciekli jak tchórze?

-Czasami mam wyrzuty sumienia, że byłam ślepa i że będąc z nimi ominęłam jakiś znak, który był ważny. Znak, który pomógłby mi odnaleźć drogę, , która mogłaby mi pomóc zrozumieć, że powinnam się ocknąć i zobaczyć kto jest dobry, a kto nie.

-Y/N masz wyrzuty sumienia? Nie masz powodów, żeby je mieć. To oni powinni się wstydzić i pomyśleć jak możesz cierpieć. To ich powinny dręczyć wyrzuty sumienia, a nie ciebie. Zostawili cię żegnając się listem… i to w jaki sposób napisanym.

-Wiem, że masz rację. Tylko… mogłam mieć więcej intuicji, a ja niczego nie dostrzegłam. Byłam oślepiona ich przyjaźnią, Jimin.

-Przyjaźnią…. Gdyby mieli pojęcie, co to znaczy być przyjacielem… nigdy by cię nie zostawili.

-Ciekawe czy naprawdę są tacy szczęśliwi beze mnie, czy jest im lepiej kiedy są sami. Czy są tacy szczęśliwi jak byliśmy we trójkę. Minęło tyle czasu…

-Y/N… nie powinnaś o nich myśleć. Nie po tym co ci zrobili. Nie zasłużyli na twoją przyjaźń, nie zasłużyli nawet na to, aby twoje myśli były przepełnione nimi. Nie zasługiwali na ciebie. To co napisali w liście nie musiało być prawdą, mogli myśleć coś innego, ale nie chcieli sprawiać ci większej przykrości, a ciebie pozostawili we wspomnieniach i pewnie myślą, że masz nadal nadzieję, że kiedyś ich zobaczysz. Może myślą, że chcesz ich szukać, albo że po tym wszystkim nie wytrzymałaś i… już dawno nie ma cię na tym świecie. Jednak nieważne, co oni sobie myślą. Liczy się, co ja myślę o nich, tym wszystkim i o tobie. Nie wiem na ile mi ufasz, nie wiem czy w środku masz obawy czy w ogóle warto mi ufać, ale bez twojej obecności byłbym sam jak palec. Znalazłem w tobie bratnią duszę, której mi brakowało. Masz więcej do zaoferowania niż im się wydawało. Byli głupi, że nie mogli zauważyć tego jaka jesteś. Niech idą do diabła. Wiedz, że zła karma kiedyś do nich wróci, prędzej czy później. Ale ty nigdy nie będziesz sama…. Nie pozwolę, abyś drugi raz wędrowała samotnie pustymi drogami, na których panuje ciemność i smutek. Będę zawsze obok Y/N – Jimin ścisnął Twoją dłoń, kolejny raz dając Ci poczucie bezpieczeństwa, że nigdy Cię nie zostawi. Przyznajesz, że miewasz momenty, w których nie do końca umiesz ufać, bo nie wiesz, co stanie się następnego dnia, co Cię zaskoczy i czym powita Cię poranek czy jak zakończy się wieczór. Miałaś obawy, lecz Jimin był inny od wszystkich. Miał w sobie coś co było w nim prawdziwe, nie umiał kłamać, był uczuciowy i wiedział jak zadbać o przyjaciółkę. Gdyby nie Jimin, tak jak powiedział, wędrowałabyś pośród ciemności po pustej drodze, na której nie czeka Cię nic dobrego.

-Chciałabym żeby zobaczyli, że potrafię dać sobie bez nich radę, że kiedy odeszli nie byłam sama, jestem szczęśliwsza od nich, bardziej niż byłam przedtem. Wszystko dzięki tobie – w tej chwili mogłaś jedynie posłać chłopakowi uśmiech pełen miłości. Jimin ruszył się z miejsca bardzo powoli, nachylając się nad Tobą. Byłaś nieco zdziwiona i zawstydzona, nie chcąc położyć przypadkiem swoich rąk na jego ciele w miejscu, w którym nie powinnaś była ich kłaść, dlatego trzymałaś je przy sobie. Chłopak spojrzał na Ciebie z góry, prosto w Twoje oczy, w których mógł ujrzeć Twoją nieśmiałość. Cichutko odkaszlnęłaś, będąc uśmiechniętą, czując to bardzo znane Ci uczucie w Twoim sercu, które zaczęło bić jak oszalałe.

-Moja mała – chłopak przybliżył swoją twarz do Twojej. Swój wzrok kierował na Twoje usta, na które nie mógł przestać patrzeć – Dziękuję – dodał, przybliżając się jeszcze bardziej.

-Z… za co?

-Że mnie uratowałaś – ponownie przybliżył się do Twojej twarzy i tylko modliłaś się, aby różowe kropeczki nie wyskoczyły na Twoich policzkach. Jimin przybliżył się jeszcze bardziej, prawie dotykając Twoich ust swoimi i kiedy chciał wykonać kolejny krok, zupełnie niespodziewanie, runęła na Was fala deszczu, która zaskoczyła Was oboje. Czując deszcz na swoim ciele wydałaś z siebie cichy krzyk wtulając twarz w chłopaka. Oboje przez kilka sekund byliście zdezorientowani, siedząc na trawie, mokrzy za sprawą deszczu.

-Daj mi rękę – Jimin wstał chwytając Twoją dłoń i pomagając Ci wstać, po czym ruszył z miejsca, biegnąc z Tobą nie wiadomo dokąd. Byłaś zaraz za nim, będąc ciągniętą za rękę przez chłopaka, który wybiegł z Tobą z miejsca, w którym byliście. Nie próbowałaś zadawać żadnych pytań, nie chciałaś nic mówić, a jedynie oboje śmialiście się po drodze.

Jimin wybiegł z Tobą w miejsce pełnym ludzi, których mijaliście jednego po drugim, od czasu do czasu popychając ich, abyście mogli przebiec, nie zatrzymując się nawet na moment. Ludzie, których mijaliście zwracali na Was uwagę. Swoją uwagę bardziej skierowali ku Wam kiedy wybiegliście na ulicę, chcąc bez problemu ominąć przejeżdżające samochody, trąbiące na Was, kiedy przebiegaliście przez jezdnię. W Twoich oczach pojawił się mały strach, gdy biegłaś przez ulicę pełną aut, aczkolwiek, mimo tego czułaś się bezpieczna przy Jimin’ie, wiedząc, że nie stanie Ci się krzywda.

Jeszcze przez kilka minut omijaliście ludzi a Ty nadal nie wiedziałaś dokąd Jimin Cię prowadzi. Po tym krótkim maratonie znaleźliście się pod zadaszeniem, będąc w średniej szparce między budynkami. Oparłaś się plecami o zimną ścianę .Chłopak próbował złapać oddech, spoglądając jednocześnie w Twoje oczy, wybuchł śmiechem przez to, co zrobił kilka minut temu.

-Z czego się śmiejesz? – powiedziałaś, widząc nadal śmiejącego się Jimin’a, który dostał od Ciebie w ramię i to dość porządnie – Głupek, co ci wpadło do głowy żeby biec przez ulicę? – wyglądałaś na złą, ale tak nie było. Tak naprawdę dopiero po chwili i Ty wybuchłaś śmiechem przez całą sytuację, przez co oboje wyglądaliście na niepoważnych.

Jimin zbliżył się do Ciebie, z jego twarzy, włosów i ubrań skapywały krople deszczu, z resztą tak samo jak i z Ciebie. Jego twarz ponownie była niesamowicie blisko Twojej twarzy. Opuszkami palców odgarniał Twoje kosmyki włosów, które przyczepiły się do Twojej mokrej twarzy.

-Masz rację, jestem głupkiem… ale twoim głupkiem, który zrobi dla ciebie wszystko – Twój wzrok był bardzo wyraźnie skupiony tylko na twarzy Jimin’a. Chłopak również nie mógł oderwać oczu od Ciebie, patrząc na Ciebie w ten sam sposób, kiedy dziś prawie Wasze usta się spotkały.

-Naprawdę zrobisz dla mnie wszystko? – objęłaś go wokół szyi, przykładając czoło do jego czoła, mając przymknięte oczy przez kilka sekund. Chłopak objął Cię wokół talii, jednak jego jedna ręka co chwilę była gdzie indziej, na Twoich plecach, które pieszczotliwie gładził.

-Wszystko… moja mała – uśmiechnął się w szarmancki sposób i bez wahania, tym razem, aby nie stracić okazji po raz kolejny, chłopak wreszcie zrobił to, na co czekał od dawna. Szybkim ruchem dotknął Twoich ust, już na samym początku. Był to namiętny, pełen uczuć i prosto z serca pocałunek, który bardzo ciężko było Wam zakończyć. Nie zwracałaś uwagi na to, że olałaś dzisiejsze zajęcia w szkole; że ponownie przypomniałaś sobie o tym co spotkało Cię w przeszłości; że biegłaś przez ulicę pełną samochodów, co było pomysłem chłopaka i jak wylądowaliście tutaj. To było bez znaczenia, bo gdyby nie to, Ty i Jimin nie bylibyście teraz w tej sytuacji, o której marzyłaś od dawna, zarówno Ty jak i on. Teraz mogliście pokazać jak bardzo zależało Wam na tej chwili, której nie chcieliście utracić zbyt szybko.

”To wszystko wydawało się jak cudowny sen, z którego za chwilę się obudzę. Lecz nie… to nie był sen… To rzeczywistość. To dzieje się tu, teraz i z nim – z chłopakiem, który mieszka w moim sercu jak przyjaciel… i jako ukochany. Teraz byłam pewna, że to, co podpowiadało mi moje serce nie było kłamstwem czy wyobraźnią. Te uczucia były prawdziwe… najprawdziwsze na świecie. Znalazłam się w raju, którego nie chciałam opuszczać, a jeśli już to albo z nim, albo wcale…”

WYJAŚNIENIA NIEKTÓRYCH WYRAZÓW :
Y/N – z angielskiego ‘’your name’’ czyli ‘’Twoje imię’’. Zawsze piszę w ten sposób, aby każdy czytelnik mógł wyobrazić sobie siebie w każdym opowiadaniu, które piszę.
Prawidłowa wymowa imienia Jimin – DŻIMIN.

Kilka słów o autorze: Annie Starzyńskiej:

„ Dwudziesto-jednoletnia dziewczyna, która od 11 roku życia pisze wszelakiego rodzaju scenariusze/opowiadania/fanficki/wiersze. Do pewnego momentu życia było to tylko jej hobby, które po pewnym czasie przeistoczyło się w pasję, z której nie umiała zrezygnować. Od trzech lat prowadzi bloga związanego z wcześniej podanym tematem. Blog cieszy się bardzo dużą popularnością wśród osób młodych, z którymi autorka swoich tekstów ma bardzo dobry kontakt.
W konkursie internetowym zajęła trzecie miejsce na najlepsze scenariusze.
Długi czas była tłumaczem na jednej ze stron o tematyce azjatyckiej. Jest biegła w języku angielskim, który towarzyszy jej na co dzień. Również uczy się jednego z języków azjatyckich, którym jest Koreański.
Interesuje się kulturą azjatycką od najmłodszych lat i jej marzeniem jest móc kiedyś odwiedzić jeden z tych krajów, które są bliskie jej sercu.
Chciałaby w bliskiej przyszłości wydać swoją własną książkę co na ten moment jest jej największym marzeniem i jedynym celem, do którego dąży całą sobą.”


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *