Rozprawianie na temat miłości można by uznać za przereklamowane. Tyle powstało przecież o tym tekstów, tyle książek, filmów i piosenek, że każdy z nas powinien odczuwać znudzenie, chociażby na wzmiankę o niej. A jednak pisarze wciąż opowiadają o kochankach, producenci wciąż produkują komedie romantyczne, a muzycy zawodzą w miłosnych balladach. Luty był okresem walentynkowym i pro-miłosnym, marzec był tym miesiącem, który zawsze następuje po lutym, a teraz mamy kwiecień i chociaż temat przewodni wcale nam się nie kojarzy z Wielkanocą, to czy na pewno jest jej aż tak odległy?

„Jeśli prawdziwe jest powiedzenie: ile głów, tyle rozumów, to również prawdziwe: ile serc, tyle rodzajów miłości.”

O miłości możemy powiedzieć różne rzeczy, ale jeżeli Lew Tołstoj mówi, że ma wiele postaci – nie dyskutujemy z nim, lecz szukamy na to dowodów. I znaleźliśmy – o tych dowodach właśnie rozprawiamy w obecnym numerze. Kiedy bowiem, jeśli nie w święta, gdy przy stole ponownie gromadzi się cała rodzina, myśleć o miłości? Ach, oczywiście – z wyłączeniem lutego!
W dziale prozy nasi autorzy zadbali o to, by czytelnika miłością zaskoczyć. Owszem, jest to możliwe – te teksty nie są bowiem przewidywalne i proste jak większość komedii romantycznych. Pani Ania Starzyńska kontynuuje swoją opowieść z poprzedniego numeru i przedstawia dalsze losy bohaterów opowiadania „Uratuj mnie”. Nawet ten najpopularniejszy rodzaj miłości – pomiędzy kobietą i mężczyzną – nie zawsze ma swój początek w kinie lub na portalu randkowym. Pani Karolina Bluszcz w swoim opowiadaniu „Bóg miłości” przenosi nas do zupełnie innego świata, jednocześnie doskonale nam znanego – mitologicznego. Co widzi bóg miłości, gdy na nas patrzy? W przypadku opowiadania pani Kasi Rapacz i jej tekstu pt. „Rutynowe lilie”, czytelnik może liczyć na szok i niedowierzanie. Miłość bowiem, niestety nie zawsze jest piękna. Czasem jest tylko piękną iluzją i przerażającą rzeczywistością. „Bez serduszka nie będę mogła kochać” to tytuł opowiadania autorstwa pani Patrycji Kuliś, które wzruszyło mnie i przypomniało dobitnie, jak łatwo człowiekowi czasem zapomnieć o rzeczach najważniejszych, kiedy zapatrzony jest jedynie w te pozornie ważne.
Pani Roksana Krasińska zrecenzowała dobrze nam wszystkim znany film pt. „Gwiazd naszych wina”. Czy jest jeszcze ktoś, kto nie obejrzał tego wyciskacza łez? Opinie na jego temat są podzielone. Niewątpliwie jednak opowiada o łatwej miłości w tym trudnym życiu. Z kolei zbiór opowiadań pt. „Ostatni dzień pary” opiniowała pani Aleksandra Brzezińska. Jest to antologia, która zawiera w sobie opowiadania wyróżnione w konkursie organizowanym przez konwent Krakon. Do zapoznania się z tą recenzją szczególnie zapraszam fanów fantastyki. Czy tego typu publikacja, która notabene dostępna jest w sieci za darmo, może być warta uwagi? Sama również postanowiłam dodać coś od siebie w strefie recenzji. Dlaczego? Jako osoba, która uważa, że jednym z najważniejszych rodzajów miłości, jest ta do samego siebie, napisałam słów kilka o książce pt. „Chcę być kochana tak jak chcę”. Rozmowa terapeutki z dziennikarką, publiczna terapia i odpowiedź na pytanie: „Jak właściwie chcę być kochana?”.
Nie zapominajmy jednak o felietonach, które choć mniej liczne, również odgrywają niesamowicie istotną rolę w naszym numerze. A wszystko za sprawą pani Zosi Lenczewskiej-Samotyj, która choć pisze prozą, wydawać by się mogło, że czyta się poezję. Kilka słów o tym czym jest ta nasza miłość, czemu jest tak dziwna i czym się objawia. Kto ma prawo kochać? A na zakończenie jeszcze sama, dorzucam do ognia felieton („Mówmy dzieciom tę jedną rzecz”), o dziwo – o dzieciach. Dużo słyszymy o romantycznej miłości, o rodzicielskiej, bezinteresownej, ale co się dzieje w chwili, gdy jej w naszym życiu zabraknie? Gdy zabraknie jej w życiu dziecka?
Wszystkie te teksty składają nam się w kolejny numer – tym razem kwietniowy. Nadchodzi wiosna, nadchodzą święta, a ludzie (te dwa miesiące po walentynkach) powinni sobie znów przypomnieć, że dobrze jest kochać. Bowiem miłość wcale nie jest przereklamowana. Nie, dopóki sami kochamy.

Jak najwięcej miłości i przemiłej lektury,
Redaktorka działu prozy miesięcznika WOBEC,
Justyna Luszyńska


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *