Konserwatyści a postępowcy

Konserwatyzm to raczej sprawa gorącego ducha, czyli uczucia niż chłodnego rozsądku. Konserwatyści boleśnie odczuwają, że ludzkość ma tendencję do staczania się i najchętniej przywróciliby idealizowany świat przodków, zaś jeśli byłoby to możliwe (a jest niemożliwe jak przywrócenie młodości, a jeszce trudniej – fantazyjnego jej wizerunku), chcieliby przynajmniej powstrzymać wszelkie zmiany. Przez wieki jęczą: o tempora, o mores! lecz Świat tego jęku nie słucha.
Seanse filmowe o słodkim świecie karet, płaszcza i szpady, balów i namietnych uniesień miłosnych, są synonimem kiczu, skumulowanym w operetce. Kicz to świat wypreparowany z nędzy brudu, syfilisa, prawdziwej krwi i śmierci w bitewnym błocie. Huzarzy powracają w nim ze zwycięckich wojen dziarscy i wypoczęci, w niezkazitelnie wyprasowanych mudurach, wyposzczeni więc skłonni do zalotów, którym konwencja nadaje styl wzniosły. Dzielni w walce, a dowcipni i subtelni w salonie. W duszach, w których uczucie przeważa nad rozumem, obrazki takie budzą rozczulenie i wyzwalają marzenia, także u tych, których w tej bajkowej przeszłości na żadną karetę nie byłoby stać, i na żaden bal nie byliby wpuszczeni; nie znaleźliby w tamtym świecie nawet roli statystujących lokajów. Ta liczna (sądząc po oglądalności) sentymentalna rzesza stanowi podglebie dla konserwatystów.
Postępowcy również mają świat za niedoskonały, lecz o przeszłości nie są najlepszego zdania. Sceptyczni wobec niej uważają, że Świat należy udoskonalać podług wskazań ich rozumu.

Konserwatysta to lękliwy egoista. Człowiek pogodzony ze stanem swego duchowego dorobku, unikający wnikliwej refleksji z lęku, aby nie odkryć, że coś w jego życiu poszło nie tak. Obawia się, że mógłby postradać ten dorobek, mógłby utracić swoje cenne jestestwo przez pogłębioną dociekliwość. Na wszelki wypadek woli więc zachować status quo, niż ryzykować umysłowe eksperymenty, które mogłyby zachwiać jego w miarę ustatkowanym i oswojonym, a więc wygodnym jak domowe kapcie światopoglądem.
Świat nie jest jednak konserwatystom przychylny, bo się złośliwie zmienia. Dzięki hamującym wysiłkom konserwatystów, czyni to ospale i na ogół powściągliwie, pozwalając im w krótkim życiu zachować złudzenie trwałości najważniejszych upodobań i przekonań. Jednak także oni, wlokąc się w ariergardzie przemian, modyfikują zwolna swe poglądy i postępowanie. Konserwatyści sprzed stulecia nie są podobni do współczesnych i byliby zdumieni widząc swoich spadkobierców.
W języku polityki konserwatyści to prawica, zaś postępowcy to lewica. Pojęcia te nie są dość precyzyjne i do tego z czasem zmieniają znaczenie. Lewica blisko skraja jest zwolenniczką zmian gwałtowmiejszych, rewolucyjnych, uważając że inne nie są możliwe. Rewolucje, nie dość, że krwawe, rzadko osiągają zamierzone cele. Marks pewnie przewróciłby się w grobie, gdyby zobaczył efekt swej wizji, który na długo zohydził i pogrzebał jego idee. Obecnie są reanimowane w oliczu światowego kryzysu. Na szczęście nie obowiązuje między lewicą i prawicą zasada tertium non datur i można być pośrodku np. sceptykiem, lewicowcem umiarkowanym, czyli socjaldemokratą, indywidualistycznym libertynem.
Świat lekceważy pragnienia konserwatystów oraz postulaty postępowców i zmierza sobie w nieodgadnionym kierunku. Tu stosowny wiersz Asnyka:

Daremne żale – próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.

Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Znikomych mar szeregu –
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.

Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe…
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą –
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.

 

Czesław Kabala


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *