„Dwa słowa o miłości“

Słońce pokochało niebo. Rozgościło się na dobre. Księżyc pokochał gwiazdy i nie wyobraża sobie istnienia bez nich. Rośliny kochają wodę, która daje im życie i pozwala wzrastać. Podobnie jest z dziećmi, kochającymi rodziców. Ptaki pokochały wiatr, który daje im wolność. Ten mężczyzna pokochał kobietę. Tamten z kolei – pokochał drugiego mężczyznę. Pióro pokochało atrament i stworzyli razem wspaniałą parę.

Pokochać to taka dziwna czynność. Pokochanie przychodzi niby od niechcenia. Pojawia się znienacka. Pewnego dnia człowiek budzi się i czuje, że wzrasta. Wie już, że od tej chwili nic nie będzie takie samo. Każdy poranek powita jaśniejsze słońce. Każda decyzja wywoła dreszcz podniecenia. Pokochać to znaczy zatroszczyć się, zaufać i zacząć cenić drugą osobę bardziej niż siebie samego. Pokochać to znaczy nie móc wyobrazić sobie, jak mógłby wyglądać świat bez obiektu naszych uczuć.

Pokochanie, bardzo pokracznie, ale jednak daje się zdefiniować. A mimo to – żadne pokochanie nie jest takie samo. Każdy z nas ma swój rozum, schowany głęboko w głowie. I każdy z nas ma serce, ukryte w piersi. W jego rytm: bum bum bum – bije nasza miłość.

Można kochać deszcz, mamę raczej się kocha, czekoladę wiele osób darzy miłością. Kocha się poranną rosę i swoje dzieci się kocha.
Miłość ma niejedno oblicze. Każdy człowiek kocha inaczej. Każdy każdego inaczej kocha.

Kobieta mężczyznę darzy ognistym uczuciem. Pragnie być dla niego wsparciem. Chce widzieć, jak on wzrasta, rozwija się i realizuje swoje pasje. Mężczyzna kobietę kocha spokojnie, pragnąc zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Wielbi jej zapach, ceni sobie cichą obecność.
Ona kocha ich dzieci całą sobą, troszczy się o ich przyszłość, wysłuchuje żalów i umie pocieszyć. On je rozbawia, umacnia w wierze w siebie i inwestuje w ich przyszłość. Rodzic, mający dwoje dzieci, każde z nich kocha w inny sposób. Także, każde dziecko inaczej kocha mamę, inaczej kocha tatę.

Mimo że słowo „miłość” określa ogromne uczucie, któremu nie da się zaprzeczyć, to jednak nie ma dwóch takich samych miłości, nikt nie kocha swoich dziadków identycznie, jak robi ktoś inny. Co więcej, rzekomo stałe uczucie może zmienić się z dnia na dzień. I, choć dziś najbardziej kocham deszcz, jutro mogę stracić głowę dla wiatru.
I to jest dobre, bowiem tyle ile serc, tyle na świecie rodzajów miłości.

Miłości nie się ubrać w ramy. Nie można jej zaszufladkować. Miłość ceni sobie swoją wolność i wie, co jest dla nas najlepsze. Nawet miłość ma swój rozum. Nie szuka poklasku, działa po cichu, z uśmiechem, pozwala rozkoszować się chwilą. Niekiedy nie oczekuje wzajemności, jest bezwarunkowa. Kiedy indziej, odwzajemnienia pragnie bardziej niż czegokolwiek na świecie. Miłość jest po to, by uczyć się siebie samego. By wzrastać, odkrywać nieznane dotąd zakamarki. By doświadczać i stawać się mądrzejszym. Miłość daje siłę.

Miłość jest po to, żeby być. Więc bądźmy. Po prostu bądźmy.

 

Kilka słów o autorze: Zosia Lenczewska-Samotyj:

„ Młoda kobieta żądna świata i przygód. Nie umie usiedzieć w miejscu, a jej największą pasją są podróże – najlepiej samotne, za jedynych towarzyszy mając optymizm, notes i aparat. W blogosferze obecna od blisko trzech lat, od zimy ’16 poważnie myśli, co tu zrobić, by z pasji do pisania żyć. Łapie każdą chwilę, nie pozwalając sobie na lenistwo, a co ma zrobić jutro, robi dziś. Taka sobie współczesna hipiska z wytatuowanym ciałem”.

Odwiedź Zosię na jej blogu: https://przezzycieinaczej.wordpress.com/


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *