Piotr Kotlarz

Nie wyrzucajmy pieniędzy w mierzeję 

Jak ten czas szybko leci. Minęło już ponad ćwierć wieku od czasu zjednoczenia Niemiec, od czasu zburzenia „berlińskiego muru”. Kilkanaście lat przed tym wydarzeniem, a kilka lat przed faktem w historii równie znacznym, przed powstaniem ruchu „Solidarności” w Polsce, którego narodziny owo zburzenie muru umożliwiło, byłem w Berlinie.  Oczywiście Wschodnim. Wyjazd na tzw. Zachód, w tym do Berlina Zachodniego był dla nas, zwykłych Polaków, niemożliwy.  Minęło od tamtej podróży już prawie czterdzieści lat, ale pozostał mi po niej w pamięci jeden znamienny obraz. Wraz z bratem wybraliśmy się do kawiarni mieszczącej się na górze wieży telewizyjnej, najwyższego wówczas obiektu w Berlinie. Był wieczór. Z góry spoglądaliśmy na podzielone miasto. Jasny, oświetlony Berlin Zachodni i znacznie ciemniejszy Wschodni. Podział miasta był wyraźnie widoczny.

To wbrew naturze, stwierdziłem. Prędzej czy później to miasto się połączy. Nie wiem, czy już wówczas wiedziałem, że nastąpi to tak szybko. Przypuszczam, że raczej nie. Intencjonalnie chciałem, by stało się to jak najpóźniej. Należę do pierwszego powojennego pokolenia, wojny nie pamiętam, ale pamięć wojny i na mnie odcisnęła swe wyraźne piętno. Było to tylko moje subiektywne, ukształtowane pamięcią losów mojej rodziny i wychowaniem, odczucie, ale wciąż bałem się powrotu wojny i w związku z tym chciałem by nasz potencjalny „wróg”  (jak wówczas sądziłem), złączył swe siły jak najpóźniej. Na szczęście zmiany społeczne, w tym zmiany mentalności znacznie przyśpieszyły. Mur został zburzony, Niemcy zostały połączone, mało tego, my Europejczycy potrafiliśmy znieść znacznie więcej granic.

Dlaczego wspominam o tamtym, odległym przecież w czasie wydarzeniu właśnie dzisiaj, i to w związku z tytułem, który nadałem temu artykułowi?

Chcę pisać o bezsensie podejmowania bardzo kosztownej inwestycji, o planach budowy przekopu przez Mierzeję Wiślaną, a uważam, że podobieństwo tej inwestycji z wcześniejszą budową muru, mającą również podłoże głównie polityczne, jest bardzo znaczne. Tam zmarnowano w wyniku błędnych politycznych decyzji (w tym chorych ambicji wielu ówczesnych politycznych przywódców) ogromne środki, wiele naszej ludzkiej energii. Nam zwykłym ludziom znacznie utrudniło to życie, znacznie utrudniło rozwój. Własny, ale i świata.  Dziś równie bezsensowne z punktu widzenia rozwoju decyzje głupio ambitnych polityków wciąż utrudniają nam życie. W różnych miejscach świata wciąż istnieją jakieś „mury”. Jednym z nich jest granica powstała w wyniku wrogiej wobec Polski polityki Rosji uniemożliwiająca swobodny przepływ statków z Zalewu Wiślanego na Bałtyk. Fakt ten niewątpliwie utrudnia rozwój regionu elbląskiego.

Na szczęście dziś kraj nasz jest w sytuacji znacznie korzystniejszej niż w Dwudziestoleciu. Dziś mamy bardzo szeroki dostęp do morza. Wiele portów, w tym najgłębszy w obrębie Bałtyku – Port Północny w Gdańsku. Nie musimy budować kolejnych, gdy obecne wykorzystują swe moce przerobowe we wciąż niewielkim stopniu. Dzieje się tak głównie z powodu niewykończenia wielu dróg, które umożliwiałyby dalszy transport wpływających do tych portów towarów. Na drogi wciąż brakuje środków, a tymczasem słyszę, że rząd planuje zmarnować znaczną ich część na niepotrzebną, nieuzasadnioną gospodarczo i jak pokaże stosunkowo bliska przyszłość bezsensowną inwestycję.

W maju tego roku rząd przyjął uchwałę w sprawie budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną. Kanał żeglugowy ma połączyć Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. Plany zakładają, że będzie miał on 1,3 km długości i 5 metrów głębokości. Kanał ma umożliwić wpływanie do Morskiego Portu Elbląg jednostek o parametrach morskich, tj. zanurzeniu do 4 m, długości 100 m, szerokości 20 m. Koszt programu oszacowano na 880 mln zł. Przekop ma być zrealizowany do 2022 roku. To będzie szansa nie tylko na przyspieszenie industrializacji Elbląga, ale także na rozwój całego regionu warmińsko-mazurskiego – powiedział w środę dziennikarzom prezes PiS Jarosław Kaczyński o planowanym przekopie przez Mierzeję Wiślaną. W Elblągu odbyła się konferencja, na której zaprezentowano plany budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną. W prezentacji oprócz prezesa PiS wziął też udział m.in. minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego: korzyści z  inwestycji osiągnięte zostaną na wielu różnych płaszczyznach.  Inwestycja ta sprzyjać będzie przemysłowi Elbląga. Trzeba wrócić na drogę rozwoju.  Część środowisk będzie próbować ograniczać inwestycję. Nie ma wątpliwości, że kierują się one interesem politycznym.

Moim zdaniem, to decyzja obecnego rządu wynika właśnie z przyczyn politycznych, racje gospodarcze są wysoce dyskusyjne, a skutki ekologiczne będą wręcz tragiczne.

Obecnie, aby przepłynąć z Zalewu na Bałtyk, trzeba skorzystać z Cieśniny Pilawskiej po rosyjskiej stronie. Zwolennicy przekopu podkreślają uniezależnienie Polski od Rosji w kwestii żeglugi po Zalewie Wiślanym. Zdaniem prezesa PiS decyzja o rozpoczęciu budowy jest teraz pokazaniem, że jesteśmy suwerennym państwem. Na ten kanał nie zgadzali się Rosjanie. Mierzeja Wiślana będzie przekopana – twierdzi. Czyż nie są to argumenty polityczne.

Budowa przekopu to jedna z ostatnich uchwał rządu Beaty Szydło. Mimo zmiany rządu została ujęta w planach budżetowych na następne lata. Urząd Morski w Gdyni w ciągu sześciu lat wydał na prace nad tym projektem ok. 5 mln zł.

Entuzjaści uważają, że kanał ożywiłby elbląski port oraz umożliwiłby statkom docieranie z Elbląga do Trójmiasta. Ponownie postanowiłem sięgnąć tu do swej pamięci. W 1969 roku, zaraz po maturze, marząc – jako młody chłopak – o karierze marynarza postanowiłem zatrudnić się w przedsiębiorstwie noszącym nazwę „Żegluga Gdańska”. Przez niecałe pół roku pracowałem będąc młodszym marynarzem na jednej z należącej do „Żeglugi” barek. Praca ta uświadomiła mi, że zawód marynarza nie jest takim, jaki sobie wyobrażałem na podstawie lektur dzieł Conrada. Z drugiej strony było to jednak ciekawe doświadczenie. Do dziś pamiętam piękne widoki Żuław, Zalewu Wiślanego i innych okolic, które mogłem oglądać często przepływając przez te regiony o świcie, lub o zachodzie słońca. Pamiętam też jedną z ówczesnych podróży do Elbląga w czasie, której przewoziliśmy z ówczesnych zakładów ZAMECH ogromną śrubę okrętową do Stoczni Gdańskiej, noszącej wówczas – słusznie dziś zapomnianą – nazwę „Lenina”.  Tak, jeszcze w drugiej połowie XX wieku żegluga śródlądowa odgrywała w naszym regionie dość znaczną rolę. Później w ramach tzw. liberalnej polityki gospodarczej padły zakłady ZAMECH, zaniedbaliśmy też całą dziedzinę gospodarki jaką jest żegluga śródlądowa. Handlowa, ale i turystyczna.

Zespół Macieja Przewoźniaka zaproponował rozwiązanie alternatywne dla kanału żeglugowego łączącego Zalew Wiślany z Morzem Bałtyckim. To m.in. modernizacja połączenia Zalewu Wiślanego z Zatoką Gdańską przez Szkarpawę, Wisłę i przekop Wisły lub przez Martwą Wisłę i port w Gdańsku, umowa z Federacją Rosyjską w sprawie korzystania z Cieśniny Pilawskiej, wykorzystanie dogodnych połączeń drogowych Elbląga z portami w Gdańsku i w Gdyni, a także z obwodem kaliningradzkim. Warto dodać, ze modernizacja ta będzie znacznie mniej kosztowna od proponowanego Przekopu, wpłynie też na rozwój gospodarczy wielu innych powiatów. Polskę być może stać i na budowę Przekopu Zalewu Wiślanego. Wybudujemy go za pieniądze podatników. Czy jednak autorzy tego pomysłu spytali potencjalnych zagranicznych inwestorów (polscy dziś są jeszcze bardzo słabi ekonomicznie), czy są zainteresowani budową dodatkowych w Polsce nabrzeży, terminali kontenerowych i innych obiektów portowych potrzebnych do przeładunku ładunków w jeszcze jednym w naszym kraju porcie, w Elblągu? W porcie mogącym przyjąć jednostki o stosunkowo niewielkim zanurzeniu? Czy sprawdzono, jakie są potrzeby transportowe regiony elbląskiego?

2.4K

 vistula_lagoon

 

Jednym z dokumentów sporządzonych w ramach planu budowy Przekopu jest prognoza oddziaływania na środowisko programu wieloletniego „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską” wykonana przez Biuro Projektów i Wdrożeń Proekologicznych Proekou pod kierunkiem dr. hab. Macieja Przewoźniaka. Badania te robiono pod kątem czterech lokalizacji: Skowronek w gminie Sztutowo, Nowy Świat, Przebrno i Piaski.

Z mającej ponad 400 stron prognozy wynika, że realizacja przekopu odbije się negatywnie na obszarach Natura 2000, a warto dodać, że cała Mierzeja Wiślana jest objęta ochroną. „Ponadto budowa kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną spowoduje silne przekształcenie jej morfologicznej i geologicznej struktury w wyniku przerwania jej ciągłości. Odcinek na wschód od kanału stanie się wyspą”, piszą autorzy prognozy. Autorzy zwracają również uwagę na fakt, że pogłębianie toru wodnego na Zalewie Wiślanym wyraźnie pogorszy jakość jego wód, a budowa kanału żeglugowego zniszczy Park Krajobrazowy Mierzeja Wiślana. Choć według prognozy większość
większość niedogodności i ewentualny negatywny wpływ na życie mieszkańców, turystykę i środowisko wystąpi tylko podczas budowy kanału żeglugowego, równie często pojawiają się sugestie o degradacji środowiska naturalnego, flory i fauny. Stąd m.in. pomysł stworzenia ekowyspy, na której mogłyby zamieszkać ptaki, a także wybudowania specjalnych mostów, którymi mogłyby się przemieszczać zwierzęta.

Popieram w całej rozciągłości program rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej, regulacji polskich rzek. Uważam jednak, że program budowy Przekopu przez Zalew Wiślany nie powinien być do takiego programu wpisywany. Jest szkodliwy ekologicznie i niepotrzebny ze względów rachunku ekonomicznego. Jest ponadto – jak pisałem we wstępie tego artykułu wbrew naturze historii.  Potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy – w dzień po otwarciu żeglowności przez wspomniany Przekop – Rosjanie ogłaszają wolny przepływ przez Cieśniną Pilawską jednostek wszelkich bander. Zakładam, że korzystanie z Przepływu będzie płatne (ktoś będzie musiał przecież pokrywać stałe koszty jego utrzymania). Żegluga przez Cieśninę Pilawską będzie znacznie tańsza. Co wówczas powiedzą dzisiejsi zwolennicy tej ogromnej inwestycji? Cena jej budowy jest tylko jednym z kosztów, dalszym będą nakłady na jej utrzymanie. Zabrakło ich na utrzymanie wcześniej istniejących dróg śródlądowych, dopuściliśmy do ich degradacji. Tak nie postępuje dobry gospodarz. Nie zadłuża się na nową wątpliwą inwestycję dopuszczając do zniszczenia swej wcześniejszej pracy.

Panie Przewodniczący – zwracam się tu do Prezesa PiS pana Jarosława Kaczyńskiego, pani Premier, panie wicepremierze Morawski proszę jeszcze raz przemyśleć swą decyzję. Myślę, że państwa doradcy nie naświetlili państwu wszystkich aspektów tej inwestycji. Jeszcze nie wydano na nią zbyt wiele środków, jeszcze można się z niej wycofać. Powstrzymać ją, lub odłożyć ad kalendas graecas.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *